sobota, 8 grudnia 2012

Smiechu

Już od dawna się zbieram by coś napisać... Pomysł w zasadzie miałam od dwóch tygodniu, ale sama nie wiem czemu jeszcze nic nie nabazgroliłam.
Ostatnio ciągle się śmieje sama z siebie, lub razem z innymi. W ogóle ostatnio częściej przebywam ze znajomymi. Ale od początku... Dwa tygodnie temu ja i moja koleżanka chciałyśmy zrobić zbiórkę z starej klasy z podstawówki i kupić za te pieniądze prezent dla naszej byłej wychowawczyni  No to trochę tam zebrałyśmy ( z 24 osób dało chyba tylko 8). I jest piątek, postanowiłyśmy iść i dać prezent tylko że... żadnego nie miałyśmy. Więc wysiadłyśmy z autobusu i popędziłyśmy do sklepu naprzeciw szkoły. Kupiłyśmy bombonierkę  figurkę i wstążkę do zawiązania. Kucnęłyśmy w trojkę (była z nami taka dziewczynka z podstawówki) przed drzwiami sklepu i zaczęłyśmy robić prezent. Powyciągałyśmy nożyczki, bloki, pisaki a sprzedawczyni tylko patrzyła nas nas i się śmiała  PO chwili my także się śmiałyśmy ze swojej głupoty. Wyobraźcie sobie: dwie gimnazjalistki i mała dziewczynka rozłożone przed drzwiami sklepu, z bałaganem włoko siebie, śmiejąc się do rozpuku, próbują zrobić prezent. :D

Ale śmiech to zdrowie, a wszystko dobrze poszło. Pani była mile zaskoczona. :D

niedziela, 25 listopada 2012

Kot :3

Z okazji że czytam blog mojego znajomego. A on pisze mało postów ale za to ciekawych. Czuję się zobowiązana by poprawić poziom mojego pisanie. Lub co najmniej znaleźć jakieś tematy. Ponieważ nie chcę się wstydzić jak tu trafi :P
Na początek pragnę zwrócić uwagę Kotu ( to ten znajomy ), że następnym razem mu nie odpuszczę jeśli bez mojej zgody będzie cytował moje słowa, zwłaszcza takie. :P (on już wie o co chodzi) W zemście mogę zacytować twoje śpiewanie, lecz nie mam na to ochoty. Poza tym bardzo się ucieszyłam, jak napisałeś o mnie w jednym swoim poście. Więc postanowiłam się troszeczkę odwdzięczyć i coś o tobie wspomnieć u mnie. 
Teraz wyjaśnienia dla innych. Kot to mój znajomy z którym rozmawiałam wczoraj przez Scype i stąd to wszystko. 

Czyli tyle na dziś :3

środa, 14 listopada 2012

13 torb...

Dziś mi przyjaciółka opowiedziała o pewnym przejezdnym. Może nudna historia lecz mnie zainteresowała więc tu ją napiszę. Pewnie to tak nie wyglądało, lecz ja tak zrozumiałam.
Moja przyjaciółka , miała dodatkowa lekcję w szkole, a po niej nie miała dowozu.  Więc musiała czekać na przystanku na autobus kursowy. Wtedy na ten przystanek przyszedł (przyjechał) pewien facet. Pochodził z polski i jak ona zaznaczyła mówił normalnie po polsku. Rozmawiał później z osobami na przystanku. Jechał do Szklarskiej Poręby i wskazując na swoje manatki, mówił że to cały dorobek jego życia. Było to 13 torb i waliz.
W sumie to tyle ile się o tym dowiedziałam. Dla większości to nieciekawa historia jakiegoś faceta. Lecz jako że ja lubię myśleć  jestem tym zainteresowani. Daje mi to wiele możliwości domyślenia się niektórych rzeczy. Na przykład ten mężczyzna nie był przesady, sadzać że miał 13 waliz. Możliwe że się przeprowadzał w inne miejsce , odcinając się od poprzedniego zamieszkania. Może był zdesperowany? Mozę miał jakaś szansę na lepsze życie? Albo znudziło mu się życie w starym miejscu?
Nie wiemy.... Lecz możemy się domyślać. I właśnie to lubię. Mam teraz ciekawy temat do rozmyślań zamiast głupot  Będę się zastanawiać czy mu się powiodło. Kogo spotkał? Czemu wyjechał i dlaczego przypadkowym ludziom na przystanku o tym mówił? Dla większości to jest nudne bo nie mają wyobraźni, ale jako że ja podejrzewam że takową posiadam zamierzam się w to zagłębić i cieszyć się z życia.

Znów zanudzam :P

wtorek, 13 listopada 2012

O wadach

Pisałam ostatnio że jak dojdę do jakiś ciekawych wniosków myśleniu to tu napiszę. Lecz jest w tym problem że żadnych takich nie pamiętam. Mam coraz krótsza pamięć.
Ogólnie dostrzegam coraz więcej u siebie wad. Nie .. nie w wyglądzie , jak pewnie myślicie  Oczywiście mam takie , lecz teraz mi chodzi o inne. O takie w usposobieniu, charakterze, psychice. O tych rzeczach których nie odgadniesz patrząc się na mnie.
Po pierwsze, jak już mówiłam mam krótką pamięć. zapominam imion i nazwisk  poznanych osób i niewiele daje mi uczenie się. Ciągle nie mogę zapamiętać swojego numeru telefonu, chodź już wiele razy próbowałam. Nie umiem zgadywać , ani czegoś przewidywać. rzadko znam odpowiedzi na jakąś trudną zagadkę i prawie nigdy moja prognoza pogody się nie sprawdza. Następnie jestem straszna gaduła , potrafię czasami zanudzić kogoś gadaniem chodź już to ograniczam. Na szczęście umiem zachować tajemnice, o trochę to równoważy  Jestem też strasznie wybuchowa i humorzasta. Raz jestem wściekła, a za chwilę tryskam radością.
Oczywiście mam tego o wile więcej  lecz nie mam siły na wymienianie tych rzeczy. No i zdołowałabym się tym, czego chcę uniknąć  Ogólnie nauczyłam się żyć z moimi wadami. Czasami się z nich sama śmieje  lecz często potrafią mi dokuczyć.
Lecz byle się nie załamywać a będzie dobrze. :D

sobota, 10 listopada 2012

Wesoło mi

No to ja rozumiem. :D
Dziś czuję się o wiele inaczej. Rozpiera mnie radość, żartuje z osobami z którymi piszę i gdyby ktoś był przymnie dostałabym głupawki. Nie wiem jakie czynniki na mnie wpłynęły, może to odpoczynek od szkoły?
A może po prostu miły dzień?
Tą sobotę spędziłam, po pierwsze na zakupach, po drugie w bibliotece wybierając książki z przyjaciółkami i grając w ping-ponga. Teraz piszę z kilkoma osobami, na których częściowo wyładowuje mój nastrój. Objawia się to głównie tym, że wypisuję różne głupoty, niekoniecznie zrozumiałe dla innych. Na przykład , przed chwilą prowadziłam rozmowę na tema wymyślonych rzeczywistości, stwierdzając przy tym że na Allegro są sami oszuści. Dziwne prawda? Też tak myślę  lecz wbrew oczekiwaniom to jeszcze bardziej poprawia mi nastrój.
Zapewne trudno będzie to komukolwiek zrozumieć, czemu się nie dziwie. Lecz ja lubię rozmyślać nad zagadkami mojej osobowości ( i nie tylko). Czasami dochodzę do bardzo zabawnych wniosków na mój temat, lub przeciwnie , do naprawdę mądrych. Jeśli będę później pamiętać jakikolwiek z nich to wam go napiszę.

Dobranoc :D

czwartek, 8 listopada 2012

Dość Użalania

Piszemy dalej.
Nie ma leniuchowania, chodź najlepiej siedziałabym i nic nie robiła. Mam zły dzień. :( Ale nie będę się na sobą użalać. Ostatnio naszły mnie przemyślenia na ten temat  Doszłam do wniosku że moje użalanie się nad sobą nie ma sensu, zauważyłam że inny mają lepsze powody niż ja i jakoś żyją. Na przykład moja mama... Lecz to już inny temat. Po prostu usłyszałam jedną jej rozmowę i dało mi to do myślenia.
Rozmyślałam nad tym wczoraj , lecz zapominałam do czego doszłam, muszę tez zaznaczyć że to coś jednak dało. Dzisiaj rano o wiele lepiej mi się wstało, nie pokłóciłam się z bratem jak zwykle, cały dzień czułam się wesoła.
Lecz niestety coś się tera zepsuło. Wszystko jakby prysło. Może to dlatego że jestem zmęczona i przeziębiłam się? W każdym razie mam nadzieję na no że jutro polepszy mi się nastrój.
Mam taki system. Każdego dnia wieczorem staram sobie przypomnieć co może mnie spotkać miłego lub ciekawego jutro. Staram się przy tym zwracać tez uwagę na drobnostki takie jak np. że jutro w szkole będe miała lekcje w mojej ulubionej sali. Zbiera się czasami całkiem pokaźna lista Rano jak leżę w łóżku , bez siły na wstanie, wystarczy że sobie to przypomnę żeby dodać sobie chęci na wstanie. Lecz jak jednak nawet to nie działa, to zmuszam się do wstania tym np. że mam ważny sprawdzian.

Naprawdę to pomaga. :)

wtorek, 6 listopada 2012

Rozwijam się...

Drugi post. A na dodatek chce mi się go napisać. :D  To jet jak dla mnie niesamowite, w moim poprzednim blogu już na tym etapie mi się odechciało. Prawda że żałosne? Ja tez tak myślę , no ale taka jus testem i choć dużo próbowałam nie dam  rady się zmienić. 
W najbliższym czasie cały blog będzie przechodził ogromne zmiany, gdyż nie jestem w żadnym stopniu zadowolona z jego dzisiejszej formy. To właśnie ma największe znaczenie bo tylko ja go używam, no może kiedyś trafi tu jakaś zbłąkana dusza, lecz myślę że nie zagrzeje ona tu miejsca na stałe. Jeśli jednak ktoś tu zostanie i będzie czytał moje wywody, będę niezmiernie szczęśliwa z tego powodu. Lecz jak już mówiłam taka osoba może trafić się pewnie dopiero za dłuuugi czas. Kiedy już nie będę pamiętać tych pierwszych postów. Ale i tak mam marna nadzieję.
Dobra dość już tego dręczenia samej siebie.
Na ten post już przyszedł koniec. :P

niedziela, 4 listopada 2012

Początki...

Witam witam wszystkich którzy odważyli się tu zerknąć , a jeśli takowych osób nie ma to witam samą siebie.
Jak widać to dopiero początek mego bloga , i nie łudźcie się ze zacznę czymś niezwykłym. Nie znam się na blogowaniu...
Przyznaję to otwarcie i szczerze ,lecz zaznaczam że mi samej to nie przeszkadza , a czasami wręcz przeciwnie. Lubię się pośmiać z samej siebie. Przejdźmy więc do rzeczy. Ten oto blog nie będzie na jakiś dany temat. Jest on o wszystkim i o niczym gdyż ja nie potrafię się skupić za długo na pisaniu danej rzeczy i szybko wyczerpuje temat.. Będą tu raczej zapisywane tu moje myśli, przemyślenia moje głupoty i inne rzeczy tego rodzaju. Może czasami opiszę jakieś inne rzeczy, lecz tego nie obiecuję. Nie zamierzam się niczego wstydzić na tym blogu, będę pisać wszystko co mi przychodzi do głowy nie zastanawiając się co o mnie pomyślicie. Tak już mam , ponieważ muszę mieć miejsce gdzie mogę wszystko z siebie wyrzucić i wszystko wskazuje na to ,że tym miejscem będzie ten blog.
Postów nie będę pisać regularnie więc nie ma co na to liczyć. Jest to moja wielka zmora, że mam tak zwany słomiany zapał. Jak coś zacznę nie potrafię zwykle tego skończyć , bo mi się nie chce  .Tym razem jednak postanawiam się chociażby siłą zmuszać do pisania tutaj , gdyż wiem że mimo wszystko będę zadowolona z pisania. Wiec to chyba tyle na początek. Wiem że początki pisania są trudne gdyż już próbowałam pisać ,lecz na inny temat. Mam nadzieję że tym razem się odnajdę. :)

Podziwiam wszystkich którzy dotrwali do tego momentu i postanowili nie wsadzać mojego bloga wiadomo gdzie... :P. Trzymam za was kciuki byście ze mną wytrzymali.