niedziela, 24 marca 2013

Puff

Niech zapanuje wielka radość! Właśnie naszła mnie ochota na napisanie posta... Wiem, od dawno nic nie pisałam, ale mówiłam, że to będzie luźny blog. Poza tym to nie całkiem moja wina. Przecież tydzień mnie nie było w domu i będzie tak jeszcze przez cztery! ( wracam 18) 

A teraz mówię czemu to. Otóż obecnie jestem na dziennej przepustce z sanatorium. Mam tam pięcio-tygodniowy pobyt, nieważne gdzie i dlaczego. Poza tym piszę tam coś w rodzaju dziennika i gdy wrócę, zamierzam wybrać z niego parę ciekawych rzeczy i wpisać je tutaj. Oczywiście, o ile chęci mnie nie opuszczą. Czuję silną potrzebę wygadania się komuś/opowiedzenia o wszystkim. Po to przecież założyłam tego bloga, lecz coś mnie wstrzymuję przed opisaniem tu wszystkiego. Sama nie wiem co, ale tak już mam. Może boję się, że wejdzie tu ktoś i zobaczy jak go opisuje? Albo postanowi mnie wyśmiać za blog? Muszę się przełamać... Może to nastąpi ale niczego nie obiecuje. Najlepiej by było gdybym mogła się wygadać Gabu... Tylko nie wiem jak się z nią skontaktować, lecz może uda się spotkać gdy przyjadę do domu na święta. Przez fb się nie da, gdyż właśnie to ona go usunęła i namawia mnie do tego samego ;) 

Ojjj... Musicie mi wybaczyć dzisiejsze roztrzepanie. Ogólnie, ostatnio wszystko jest jakieś.... zakręcone? Dziwne? Nienormalne? Po pierwsze oczywiście sanatorium. Po drugie nasza ukochana zaśnieżona wiosna. Mam wrażenie jakby święta zamieniły się miejscami. No i jeszcze zaczęłam czytać horror i mam jakieś straszne zwidy... Brrr.... 

Na razie starczy. WIm ze to jest zupełnie nieogarnięte i tak dalej. Ale jak ma być inaczej jak ja jestem taka obecnie?