poniedziałek, 30 grudnia 2013

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę...

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica. 

Jak zabłąkana krówka boża 
Pól rajskich szuka po próżnicy 
Tak ludzie błądząc po bezdrożach 
Odkryć chcą źródła tajemnicy 

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 
Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica 

Lecz ty strumieniu czemuż milczysz? 
Głęboko kryjąc prawdy sedno 
Choć w nich apetyt iście wilczy 
By się z wszechrzeczą stopić w jedność 

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 
Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica 

Aż wreszcie rozpędzone fale 
Aż wreszcie szepnie kamień któryś 
Że jeśli źródło gdzieś odnaleźć 
To trzeba iść pod prąd do góry 
To trzeba iść pod prąd do góry 

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica 

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 
Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 


Strumieniu, leśny strumieniu 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Strumieniu...

---------------------------------------------------------------------------------

Od małego bardzo lubiłam tę piosenkę. Zawsze chciałam znaleźć źródło strumienia.

Tylko, ze to wcale nie jest takie łatwe. Strumień w górnym biegu nie płynie sobie spokojnie i równiutko. Trzeba się wspinać po kamieniach uważając żeby się nie poślizgnąć lub nie chwycić spróchniałej gałęzi.Trzeba się też liczyć z możliwością zmoczenia. Mimo to chodzenie strumieniem jest przyjemne. Gorzej jeśli drogę ci zablokuję wieki głaz, lub połamane gałęzie. Wtedy trzeba wyjść na brzeg i iść lasem. Wspinać się chwytając sił. Choć jest się już blisko, traci się ostatki sił i opiera o drzewo. Wiele osób wtedy rezygnuje tak blisko... Można też zadowolić się zaledwie  bocznym źródełkiem, z którego woda dopływa do strumienia...


Tyle z technicznej strony.

Nic nie zastąpi tej radości na końcu. Nawet nie z powodu znalezienia źródła, lecz podołaniu drodze. Nic nie zastąpi siły wstępującej w ciebie po napiciu się ze źródła

Przynajmniej ja tak miałam, każdym może to odczuwać inaczej, a nawet nic nie czuć.

Tak doszłam do źródła!


Nabrałam pewności siebie. Odkryłam źródło swoich sił. Zawsze po powrocie z lasu czuję się szczęśliwa. A ostatnim razem tym bardziej. Muszę się częściej tam wybierać. Zwłaszcza że mieszkam w górach.

A oto mój dowód, prosto z lasu.



czwartek, 19 grudnia 2013

Moon

Dużo się dzieje....
Radziszów...
Szkoła...
Obejrzane filmy...
Przeczytane książki...
Przygotowania do świąt...

....................................................................................................................

Lecz teraz intryguje mnie właśnie KSIĘZYC
hmm...


Prawdopodobnie z okazji ostatniej pełni oraz obejrzenia na youtube dwóch filmów z "To the Moon"