niedziela, 27 kwietnia 2014

Plan

Najgorszy Sylwester w życiu
Nie jeść lodów w styczniu
Chore ferie
Ognisko Wielkanocne
Pani Aniela Kochaniewicz
Atmosfera Pogrzebu
Egzaminy
Obcasy, a pewność siebie
Szaleństwo
Rozgryźć Gabu
Chorwatka

-------------------------------------------------------------------------------------

Te wszytko przewijało mi się przez głowę ostatnimi czasami. Większość o już były gotowe długie posty na bloga, tyle ze ułożone jedynie w mojej głowie. Potem jak wiadomo brak chęci... i pamięci.

Ale lista jest zapisana, wiec jak będę miała wenę to nie będę musiała szukać tematów. 

To wstawiła mi dziś na tablicę moja przyjaciółka. Gabu 
-------------------------------------------------------------------------------------

A i znowu chyba zmienię wygląd bloga, albo chociaż tła. No wiecie kobieta (dziewczyna) zmienną jest :D
Pozdrawiam!

środa, 22 stycznia 2014

Różności

Nie mogę sobie przypomnieć tematów na posty które przyszły mi ostatnio do głowy.
Arr... Musze zacząć je zapisywać.

 Tak ogólnie to jestem teraz uhahana (taaaaaak. ) ^^  bo wreszcie zima.  Może to dziwne ale nalezę do osób które lubią zimę (byle bez przesady). A dziw własnie spadł śnieg! Nie wiecie jaką radość miałam rano gdy tylko zobaczyła zasypane okno dachowe. Wziuum... do drzwi by wyglądnąć na zewnątrz.

 Świat wyglądał jak posypany cukrem pudrem, może to było mało ale teraz ciągle przybywa. Powoli ale zawsze. Zimę lubię właśnie za ten śnieg i za mróz. Najbardziej lubię dni gdy na ziemi leży świeży biały puch, słonko mocno świeci na czystym, niebieskim niebie. (ładnie się odcina od bieli) I jest mróz co najmniej -10.
TAK!
Taki mrozik sprawia ze czuję się czysta, lekka i rześka. (ach... nie umiem tego określić) Oczywiście jeśli nie jestem akurat chora.

Niech to, aż bucham entuzjazmem. Nie wiem czy to tak dobrze, ostatnio mam strasznie rozchwiany nastrój. (nawet bez okres) I dużo mnie denerwuję. Na dodatek przyjeżdża w czwartek kuzynka, którą chciałbym by mnie polubiła. Muszę się na ten czas opanować, bo wiem ze potrafię być denerwująca. (tylko czemu akurat ona zwykle jest świadkiem takich chwil)
-----------------------------------------------------------------------

Od ostatniego postu byłam jeszcze ze dwa razy w lesie. Tata pokazał mi pewne niesamowite miejsce. Ale to nie na teraz.

A i zaczęłam grać w Cantra II.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę...

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica. 

Jak zabłąkana krówka boża 
Pól rajskich szuka po próżnicy 
Tak ludzie błądząc po bezdrożach 
Odkryć chcą źródła tajemnicy 

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 
Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica 

Lecz ty strumieniu czemuż milczysz? 
Głęboko kryjąc prawdy sedno 
Choć w nich apetyt iście wilczy 
By się z wszechrzeczą stopić w jedność 

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 
Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica 

Aż wreszcie rozpędzone fale 
Aż wreszcie szepnie kamień któryś 
Że jeśli źródło gdzieś odnaleźć 
To trzeba iść pod prąd do góry 
To trzeba iść pod prąd do góry 

Strumieniu, leśny strumieniu 
Źródlanej wody krynico 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Gdzież twych początków tajemnica 

Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 
Żeby źródło odnaleźć trzeba iść ciągle w górę, iść ciągle w górę strumienia. 


Strumieniu, leśny strumieniu 
Strumieniu, leśny strumieniu 
Strumieniu...

---------------------------------------------------------------------------------

Od małego bardzo lubiłam tę piosenkę. Zawsze chciałam znaleźć źródło strumienia.

Tylko, ze to wcale nie jest takie łatwe. Strumień w górnym biegu nie płynie sobie spokojnie i równiutko. Trzeba się wspinać po kamieniach uważając żeby się nie poślizgnąć lub nie chwycić spróchniałej gałęzi.Trzeba się też liczyć z możliwością zmoczenia. Mimo to chodzenie strumieniem jest przyjemne. Gorzej jeśli drogę ci zablokuję wieki głaz, lub połamane gałęzie. Wtedy trzeba wyjść na brzeg i iść lasem. Wspinać się chwytając sił. Choć jest się już blisko, traci się ostatki sił i opiera o drzewo. Wiele osób wtedy rezygnuje tak blisko... Można też zadowolić się zaledwie  bocznym źródełkiem, z którego woda dopływa do strumienia...


Tyle z technicznej strony.

Nic nie zastąpi tej radości na końcu. Nawet nie z powodu znalezienia źródła, lecz podołaniu drodze. Nic nie zastąpi siły wstępującej w ciebie po napiciu się ze źródła

Przynajmniej ja tak miałam, każdym może to odczuwać inaczej, a nawet nic nie czuć.

Tak doszłam do źródła!


Nabrałam pewności siebie. Odkryłam źródło swoich sił. Zawsze po powrocie z lasu czuję się szczęśliwa. A ostatnim razem tym bardziej. Muszę się częściej tam wybierać. Zwłaszcza że mieszkam w górach.

A oto mój dowód, prosto z lasu.



czwartek, 19 grudnia 2013

Moon

Dużo się dzieje....
Radziszów...
Szkoła...
Obejrzane filmy...
Przeczytane książki...
Przygotowania do świąt...

....................................................................................................................

Lecz teraz intryguje mnie właśnie KSIĘZYC
hmm...


Prawdopodobnie z okazji ostatniej pełni oraz obejrzenia na youtube dwóch filmów z "To the Moon"


niedziela, 20 października 2013

Ogłoszenie



Pomysłów mam mnóstwo ;). Niestety jak widać marne chęci.
Choć przyznam, ze od ostatniego posta znacznie mi się polepszyło.
Zapewne głownie z powodu słońca. ;) 





A teraz powód napisania posta:


         Otóż, wyjeżdżam na co najmniej
 4 tygodnie do sanatorium. 
       Wprawdzie będę w domu 
na święta i niedziele,
ale wiadomo jak to ze mną.


Pozdrawiam.

niedziela, 6 października 2013

Krótko

Wybaczcie mi za ostatni post. :D
Nie wiem co mi odbiło gdy go pisałam.
Miała sporo zawarowań i nastroju i wydarzeń.
W niedługim czasie napisze coś bardziej rozumnego.

...................................................................................................................

Obecnie wątpię w ludzkość ( zachowania w internecie) i boje się o przyszłość kraju. ( zachowania w sejmie).

To nie jest normalne: ja i polityka. ;P
Poczekam aż mi minie.

wtorek, 24 września 2013

Uff...

Ostrzegam od razu, mam (miałam) DOŁA. 
Czytasz na własną odpowiedzialność.



A wszystko było tak pięknie. Tydzień mimo deszczu od ostatniego wpisu mijał mi miło i przyjemnie, nawet lekcje się tak nie dłużyły. Oceny jak zwykle raz tak raz tak, a mimo wszystko uśmiech na twarzy. Nigdy nie przewidzisz i nic cię nie uprzedzi, gdy przychodzi taka chwila gdy nie możesz nic innego tylko ryczeć

W tej chwili uświadamiasz sobie, ze życie tak naprawdę jest do bani i nie jest piękne. Ze nie warto się starać myśleć inaczej. Otaczany jesteś przez osoby które mają cię gdzieś i interesujesz je tylko wtedy gdy od ciebie czegoś chcą. Uświadamiasz sobie, że nic dobrego nie spotka cię w przyszłości. Jesteś na straconej pozycji, już na starcie. Nie masz żadnych możliwości nikt cie nie pomoże. Lecz nie możesz nawet myśleć nad tym wszystkim, tylko beczysz nie wiedząc tak naprawdę dlaczego. NAJGORSZE jest to, że nawet jak chcesz nie możesz przestać...

Prawie mnie wzięło na użalanie się nad sobą... 
(Pierwsza i najważniejsza moja zasada: Nigdy nie użalać się nad sobą!! )

Na szczęście moja mam potrafiła mnie przywrócić do życia. Dała mi przysłowiowego kopa w tyłek i wysłała na spacer z psem. No i jak zawsze po chwilach doła przyszła kolejna chwila gdy uświadamiasz sobie jaka byłaś głupio i co za bzdury powpisywałaś na blogu. 

Uff.... A jednak to prawda, ze pisanie pomaga ogarnąć swoje uczucia. Śmiać mi się chce z tego wszystkiego. Chyba jestem nienormalna... ;) Teraz tylko współczuję osobą z depresją które cały czas mają tak jak ja wyżej. Naprawdę, nie ma czego zazdrościć.



Po deszczu zawsze przychodzi tęcza.