Już od dawna się zbieram by coś napisać... Pomysł w zasadzie miałam od dwóch tygodniu, ale sama nie wiem czemu jeszcze nic nie nabazgroliłam.
Ostatnio ciągle się śmieje sama z siebie, lub razem z innymi. W ogóle ostatnio częściej przebywam ze znajomymi. Ale od początku... Dwa tygodnie temu ja i moja koleżanka chciałyśmy zrobić zbiórkę z starej klasy z podstawówki i kupić za te pieniądze prezent dla naszej byłej wychowawczyni No to trochę tam zebrałyśmy ( z 24 osób dało chyba tylko 8). I jest piątek, postanowiłyśmy iść i dać prezent tylko że... żadnego nie miałyśmy. Więc wysiadłyśmy z autobusu i popędziłyśmy do sklepu naprzeciw szkoły. Kupiłyśmy bombonierkę figurkę i wstążkę do zawiązania. Kucnęłyśmy w trojkę (była z nami taka dziewczynka z podstawówki) przed drzwiami sklepu i zaczęłyśmy robić prezent. Powyciągałyśmy nożyczki, bloki, pisaki a sprzedawczyni tylko patrzyła nas nas i się śmiała PO chwili my także się śmiałyśmy ze swojej głupoty. Wyobraźcie sobie: dwie gimnazjalistki i mała dziewczynka rozłożone przed drzwiami sklepu, z bałaganem włoko siebie, śmiejąc się do rozpuku, próbują zrobić prezent. :D
Ale śmiech to zdrowie, a wszystko dobrze poszło. Pani była mile zaskoczona. :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz