Nie mogę sobie przypomnieć tematów na posty które przyszły mi ostatnio do głowy.
Arr... Musze zacząć je zapisywać.
Tak ogólnie to jestem teraz uhahana (taaaaaak. ) ^^ bo wreszcie zima. Może to dziwne ale nalezę do osób które lubią zimę (byle bez przesady). A dziw własnie spadł śnieg! Nie wiecie jaką radość miałam rano gdy tylko zobaczyła zasypane okno dachowe. Wziuum... do drzwi by wyglądnąć na zewnątrz.
Świat wyglądał jak posypany cukrem pudrem, może to było mało ale teraz ciągle przybywa. Powoli ale zawsze. Zimę lubię właśnie za ten śnieg i za mróz. Najbardziej lubię dni gdy na ziemi leży świeży biały puch, słonko mocno świeci na czystym, niebieskim niebie. (ładnie się odcina od bieli) I jest mróz co najmniej -10.
TAK!
Taki mrozik sprawia ze czuję się czysta, lekka i rześka. (ach... nie umiem tego określić) Oczywiście jeśli nie jestem akurat chora.
Niech to, aż bucham entuzjazmem. Nie wiem czy to tak dobrze, ostatnio mam strasznie rozchwiany nastrój. (nawet bez okres) I dużo mnie denerwuję. Na dodatek przyjeżdża w czwartek kuzynka, którą chciałbym by mnie polubiła. Muszę się na ten czas opanować, bo wiem ze potrafię być denerwująca. (tylko czemu akurat ona zwykle jest świadkiem takich chwil)
-----------------------------------------------------------------------
Od ostatniego postu byłam jeszcze ze dwa razy w lesie. Tata pokazał mi pewne niesamowite miejsce. Ale to nie na teraz.
A i zaczęłam grać w Cantra II.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz