Jak napisane jest w tytule wróciłam! :D
Bużka na monitorze się cieszy, choć mi samej teraz nie do śmiechu. Przed chwilą właśnie czytałam listy od dziewczyn z sanatorium i już tęsknie. :( Jeśli ktoś to przechodził to mnie zrozumie. Aż wzruszenie chwyta gdy czyta się czyjeś pożegnalne słowa w liście. Jeszcze w dodatku poznałam takie zaje***** (za przeroszeniem) osoby, które napisały mi wspaniałe listy. Nigdy was nie zapomnę!
Jeszcze wrócę do sanatorium.. na pewno. Zgadam się tylko z dziewczynami by być w tym samym czasie. Prawdopodobnie to wypadnie tak na jesieni, październik...wrzesień... Do tego czasu muszę w domu robić ćwiczenia. Godzina dziennie, wyobrażacie to sobie? Już wiem, że nie dam rady ćwiczyć regularnie... ech, ale przecież chcę być prosta no nie?
Pamiętacie jak pisałam któregoś dnia, że piszę dziennik i prawdopodobnie coś z niego tu wypisze? No więc... Z tego nic nie będzie Są w nim może zaledwie pięć wpisów, takich z początku pobytu. Jak sami widzicie brakło mi motywacji Nie znaczy to jednak że w tym czasie nic się nie działo! Nie starczyło by mi miejsca by to wszystko opowiedzieć. Tyle ludzi, tyle wspomnień, smutków i radości... Ech... znów mnie wzruszenie chwyciło. Jednocześnie tak się cieszę powrotem do domu, że wszystkie uczucia mi się mieszają
Jak przyjechałam to kilka minut napawałam się pogodą przed domem. Musiałam się nacieszyć widokiem okolicy. Jestem naprawdę mocno przywiązana do mojej miejscowości, do mojej doliny, lasów, potoku koło domu... Od razu poleciałam by zanurzyć ręce w zimnej szemrzącej wodzie. Zostawię chyba otwarte okno na noc, by go ciągle słyszeć, Naprawdę brakowało mi tego. Jak teraz patrzę to widzę temat na osobny post, który może kiedyś napisze.
Trwałam i trwam w jakimś takim ogłupieniu. Czuję się jak na wakacjach... Razem z mama szłam kilometr, dwa z ośrodka na przystanek. Skwar niczym w lecie, ciężkie torby, zapach rozgrzanego asfaltu, chłodny wiaterek, czyściutkie niebo... to wszystko (oprócz asfaltu), sprawiło ze aż chce mi się żyć. Mimo zmęczenia zadowolona byłam z tego.Dodało mi to sił, naładowało baterie słoneczne... Gdyż jak się zorientowałam, moim napędem i paliwem, jest słońce, świeże powietrze i natura. To dlatego ta wędrówka (niech już tak to nazwę) dodała mi sił zamiast je odebrać. Cieszyłam się każdą chwilą, nie wiem czy wiecie jakie to uczucie mnie ogarnęło... Czuję ogromne szczęście i wdzięczność. Za to , że Bóg dał mi życie za moją rodzinę za możliwość pobytu w ośrodku za świat wokół mnie i to ze mogłam się chociaż na chwilę pozbyć wszelkich trosk. Jestem szczęśliwym człowiekiem! Wiem teraz , że nie mam żadnych powodów do narzekania, wyleczyłam się z poprzedniego przygnębienia. Kocham cały ten świat!
Alicja
Ps:Wybaczcie że się tak rozpisałam na może dziwny dla was temat, lecz musiałam wyrazić moja przeogromną radość i smutek jednocześnie! Teraz wiem że żyje, że życie opiera się na kontaktach z innymi i na naturze, nie na internecie... teraz wiem, że bez niego można żyć.
czwartek, 18 kwietnia 2013
niedziela, 24 marca 2013
Puff
Niech zapanuje wielka radość! Właśnie naszła mnie ochota na napisanie posta... Wiem, od dawno nic nie pisałam, ale mówiłam, że to będzie luźny blog. Poza tym to nie całkiem moja wina. Przecież tydzień mnie nie było w domu i będzie tak jeszcze przez cztery! ( wracam 18)
A teraz mówię czemu to. Otóż obecnie jestem na dziennej przepustce z sanatorium. Mam tam pięcio-tygodniowy pobyt, nieważne gdzie i dlaczego. Poza tym piszę tam coś w rodzaju dziennika i gdy wrócę, zamierzam wybrać z niego parę ciekawych rzeczy i wpisać je tutaj. Oczywiście, o ile chęci mnie nie opuszczą. Czuję silną potrzebę wygadania się komuś/opowiedzenia o wszystkim. Po to przecież założyłam tego bloga, lecz coś mnie wstrzymuję przed opisaniem tu wszystkiego. Sama nie wiem co, ale tak już mam. Może boję się, że wejdzie tu ktoś i zobaczy jak go opisuje? Albo postanowi mnie wyśmiać za blog? Muszę się przełamać... Może to nastąpi ale niczego nie obiecuje. Najlepiej by było gdybym mogła się wygadać Gabu... Tylko nie wiem jak się z nią skontaktować, lecz może uda się spotkać gdy przyjadę do domu na święta. Przez fb się nie da, gdyż właśnie to ona go usunęła i namawia mnie do tego samego ;)
Ojjj... Musicie mi wybaczyć dzisiejsze roztrzepanie. Ogólnie, ostatnio wszystko jest jakieś.... zakręcone? Dziwne? Nienormalne? Po pierwsze oczywiście sanatorium. Po drugie nasza ukochana zaśnieżona wiosna. Mam wrażenie jakby święta zamieniły się miejscami. No i jeszcze zaczęłam czytać horror i mam jakieś straszne zwidy... Brrr....
Na razie starczy. WIm ze to jest zupełnie nieogarnięte i tak dalej. Ale jak ma być inaczej jak ja jestem taka obecnie?
poniedziałek, 11 lutego 2013
Nazbierało się...
Znowu zbierałam się do napisania tego kilka dni. Dla mnie pisanie bloga to nie jest żaden obowiązek ani nawet sposób na prowadzenie pamiętnika czy kroniki. Docelowo dla mnie to jest miejsce wyrzucania z siebie myśli, rożnych rzeczy, niekoniecznie zrozumiałych dla kogokolwiek innego. Mimo to czuję się nieswojo wiedząc ze od dłuższego czasu nie napisałam nic... Chcę by ten blog przetrwał a nie zniknął w przestrzeni zapomniany przez zemnie. Dlatego więc, wreszcie zmotywowałam się by coś napisać...
Ostatnio nachodzą mnie dziwne przemyślenia. W między czasie zaczynam dostrzegać tez pewne zmiany w moim dotychczasowym życiu.
Ps: Nie myślcie ze to koniec... w mojej głowę kłębi się mnóstwo innych jeszcze rzeczy. Nie wiem tylko czy będzie mi się chciało tu je pisać.
Ostatnio nachodzą mnie dziwne przemyślenia. W między czasie zaczynam dostrzegać tez pewne zmiany w moim dotychczasowym życiu.
1. INTERNET
Większość z młodzieży ma facebooka. Ja ulegając namową koleżanek i biorąc przykład z innych znajomych założyłam konto. Mimo że zapierałam się z całych sił, stało się to czego można było się spodziewać.... Wsiąkłam na dobre... Jeszcze nie dawno przesiadywałam godzinami na fejsie gadając, oglądając zdjęcia i tak dalej... Niedawno moja koleżanka która właśnie najbardziej namawiała mnie do założenia konta i miała na swoich z 50 zdjęć z nieznanych mi przyczyn zamknęła konto, przenosząc się na nk. Ja naturalnie, by móc nadal się z nią kontaktować też przywróciłam moje konto na nk do życia. W między czasie fb zaczynał mi się nudzić i obecnie wpadam na niego tylko po to by odpowiedzieć na zaczepki... Nk też nie bardzo wypaliło. Wchodzę sprawdzam czy ktoś jest i wychodzę.
.Youtube zaczęło mi się nudzić! Nie oglądam już większości filmów za subskrybowanych przeze mnie użytkowników, nawet zaprzestałam moich ulubionych serii! Już z rzadka coś oglądam.
Porzuciłam besty, kwejk, TakMam... zostały tylko demotywatory ale to głównie dla dyskusji w komentarzach.
Jeszcze porzuciłam kilka innych moich stałych stron i sumując to wszystko razem: NIE MAM CO ROBIĆ NA NECIE! Zawsze starałam się wyżebrać jak najwięcej czasu na kompa ale teraz nie mam jak go wykorzystać. Z tego powodu, mało na nim siędę. (zadziwiając tym moich domowników)
2.Komórka
Tydzień temu (dokładnie na w-fie w wtorek) została mi odebrana moja komórka. Do dziś jeszcze jest w gabinecie dyrektorki. Dla każdej nastolatki to powinna być nieodżałowana strata. Jednak ja z zdziwieniem stwierdziłam, że bez komórki spokojnie się mogę obejść! Nie jestem uzależniona od sms. Jedynie czego mi brakuje to muzyki. Nawet budzik załatwiłam sobie taki starszy z wskazówkami, który trzeba nacisnąć u góry by się wyłączył. Wolę go od komórki! Powoli odcinam się od nowoczesnego świata.
3.Czas
W wyniku siedzenia mniej na kompie i paru innych czynników chodzę wcześniej spać. Wysypiam się, mniej marudzę, mam odrobione lekcje (heh... rożnie to bywa). Więcej czytam, słucham radia (nie tylko dla muzyki) mam czas na interesowanie się innymi rzeczami i na spotkania z znajomymi w REALU! Nie ograniczm już kontaktów do nawijania na fb, gg i czym tam... W mojej głoie aż roi się od róznych, przeróżnych przemyśleń. W końcu biorę się ostro za siebie!
4.Wiara
Jestem wierząca. Tak, jestem KATOLICZKĄ. Chodzę regularnie do kościoła i to nie dlatego że mam mnie zmusiła czy ksiądz. NIE! Chodzę bo sama tak chcę. Naprawdę wierzę, naprawdę się modlę, naprawdę staram się nie łamać przykazań. W odróżnieniu od innych też wychowywanych w wierze NIE MAM wiary wiadomo gdzie. BÓG coraz częściej jest u mnie na pierwszym miejscu i ja się z tego cieszę. Nie wstydzę się nosić krzyżyka, czy medalika.
5.Inni
Ze zdziwieniem stwierdzam że coraz bardziej mam innych w dupie... Co sobie o mnie pomyślą o czym mówią, czy nie śmieją się czasem ze mnie. Mam gdzieś co sobie myślą, ja mam własne życie!
Ubieram się nie według mody... Nie mam żadnych conversów, bejsbolówek, legginsów w wzorek, wielkich wisiorów z sowami itp. Mam za to ZWYKŁE trampki po szkole, jasny płaszcz, długi biały szalik i czapkę z pomponami do kompletu.Nie ważne że wyglądam w tym trochę dziecinne ważne ze mi się to podoba. Nie mam stylu , nie jestem emo czy kimś innym tam. Nie maluję się! Nie mam WIELKIEJ grzywki, ani długich farbowanych włosów.
Mam inny sposób myślenia. Nie gadam w kółko o chłopakach, ciuchach makijażu, nadchodzącej dyskotece i o tym jacy to "starzy" są wnerwiający. Mam głowę pełną filozoficznych przemyśleń, planów na przyszłość. Odrabiam zadania domowe, staram się nie zachodzić za skórę mam i tacie. Lepię bałwana i jeżdżę na sankach. Mam głowę pełną fantazji i wyobraźni. Rozpisałam się.... I DOBRZE !!
Jedno jest ważne:
Nie jestem inna, bo to modne!
Jestem inna bo taka moja natura!
Ps: Nie myślcie ze to koniec... w mojej głowę kłębi się mnóstwo innych jeszcze rzeczy. Nie wiem tylko czy będzie mi się chciało tu je pisać.
sobota, 19 stycznia 2013
Grymasy i coś o świecie
No i odpłynęła....
Jak to co? No, chęć pisania o wyobraźni. Znikła, wyparowała i tak dalej i tak dalej....
Po prostu ostatnio zajmuję się bardziej przyziemnymi rzeczami, niż rozmyślanie. Oczywiście nadal to robię, nadal marzę, lecz już nie w takiej skali. A to wszystko pewnie dlatego że mam ferie! Wprawdzie już połowa prawie minęła, ale są. To w trakcie nich zaczęłam planować więcej spotkań ze znajomymi... Planować, bo na razie mało co z tego wynikło. Gdyż wszystko co miałam zaplanowane i umówione w tym tygodniu musiało zostać przełożone. W tym mój ukochany wyjazd na łyżwy. Ale i tak pojechałam tyle że z rodzinką...
Hmm... Ale nie wszystko stracone, dziś ma do mnie przyjść koleżanka na nocowanie. Ale ciii...
I po co ja wam to wszystko piszę? Może dlatego że nie mam komu innemu? Sama nie wiem, rozumiem tylko tyle że piszę tu same głupoty które nie zainteresują nikogo.
A właśnie głupoty! Ostatnio pisałam o hobbicie i muszę przyznać że nadal jestem pod wpływem filmu. Ciągle słucham soundtracków i wyobrażam sobie poszczególne sceny filmu i staram przewidzieć jak twórcy pokażą przyszłe przygody wyprawy. O których ja już wiem, gdyż czytałam książkę. Czasami mam ochotę odpłynąć z realnego świata i zacząć żyć w Śródziemiu czy innej fantastycznej krainie. Na razie udaje mi się to tylko myślami. Lecz to dobrze, bo gdyby było inaczej pewnie nie wiedziałabym jak wrócić. Tak jak każdy jestem niezerwanie związana z tym światem. Może to wyglądać jakbym narzekała, lecz ja się naprawdę cieszę ze tu żyje. Nasz świat też jest ciekawy i niesamowity. Trzeba tylko wytknąć nos poza swój pokój, dom, miejscowość, kraj...
I tu odzywają się moje marzenia o podróżach po świecie, by poznać innych ludzi, inne kultury. By zobaczyć wiele pięknych miejsc. A na koniec móc wrócić do Polski, do mojej ukochanej dolinki w której mieszkam i cieszyć się, że nie odbiega ona od reszty świata i tak samo jak on cały jest niesamowita....
(Mam taka prośbę małą jeśli mnie ktoś czyta.
Znacie jakieś ciekawe i straszne horrory psychologiczne?
Takie z mała ilością krwi.
Będę wdzięczna, gdyż będę miała i filmy i świadomość że ktoś mnie czyta.
A nawet jak nikt nie napisze, będę robić dalej to co robię.
Po prostu to taki mały test ;D)
Jak to co? No, chęć pisania o wyobraźni. Znikła, wyparowała i tak dalej i tak dalej....
Po prostu ostatnio zajmuję się bardziej przyziemnymi rzeczami, niż rozmyślanie. Oczywiście nadal to robię, nadal marzę, lecz już nie w takiej skali. A to wszystko pewnie dlatego że mam ferie! Wprawdzie już połowa prawie minęła, ale są. To w trakcie nich zaczęłam planować więcej spotkań ze znajomymi... Planować, bo na razie mało co z tego wynikło. Gdyż wszystko co miałam zaplanowane i umówione w tym tygodniu musiało zostać przełożone. W tym mój ukochany wyjazd na łyżwy. Ale i tak pojechałam tyle że z rodzinką...
Hmm... Ale nie wszystko stracone, dziś ma do mnie przyjść koleżanka na nocowanie. Ale ciii...
I po co ja wam to wszystko piszę? Może dlatego że nie mam komu innemu? Sama nie wiem, rozumiem tylko tyle że piszę tu same głupoty które nie zainteresują nikogo.
A właśnie głupoty! Ostatnio pisałam o hobbicie i muszę przyznać że nadal jestem pod wpływem filmu. Ciągle słucham soundtracków i wyobrażam sobie poszczególne sceny filmu i staram przewidzieć jak twórcy pokażą przyszłe przygody wyprawy. O których ja już wiem, gdyż czytałam książkę. Czasami mam ochotę odpłynąć z realnego świata i zacząć żyć w Śródziemiu czy innej fantastycznej krainie. Na razie udaje mi się to tylko myślami. Lecz to dobrze, bo gdyby było inaczej pewnie nie wiedziałabym jak wrócić. Tak jak każdy jestem niezerwanie związana z tym światem. Może to wyglądać jakbym narzekała, lecz ja się naprawdę cieszę ze tu żyje. Nasz świat też jest ciekawy i niesamowity. Trzeba tylko wytknąć nos poza swój pokój, dom, miejscowość, kraj...
I tu odzywają się moje marzenia o podróżach po świecie, by poznać innych ludzi, inne kultury. By zobaczyć wiele pięknych miejsc. A na koniec móc wrócić do Polski, do mojej ukochanej dolinki w której mieszkam i cieszyć się, że nie odbiega ona od reszty świata i tak samo jak on cały jest niesamowita....
(Mam taka prośbę małą jeśli mnie ktoś czyta.
Znacie jakieś ciekawe i straszne horrory psychologiczne?
Takie z mała ilością krwi.
Będę wdzięczna, gdyż będę miała i filmy i świadomość że ktoś mnie czyta.
A nawet jak nikt nie napisze, będę robić dalej to co robię.
Po prostu to taki mały test ;D)
czwartek, 10 stycznia 2013
Hobbit
Tak, tak... Hobbit... Miało być o wyobraźni lecz na razie myśli zaprząta mi film, a dokładniej od soboty kiedy go ujrzałam. Muszę się nauczyć by nie polegać na swoich obietnicach. Może kiedyś będzie o wyobraźni nie martwcie się.
Nic nie poradzę że zakochałam się w książkach Tolkiena Naprawdę, możecie nie podzielać mojego zdania, ale ja wprost pochłonęłam trylogię Władca Pierścieni, książkę po książce bez przerw, tak ze teraz nie wiem kiedy kończy się jedna a zaczyna druga... -.- Z czytaniem hobbita było tak samo, nawet przeczytałam go dwa razy, a film jest wspaniały. Oczywiście, nie jest dokładnym odwzorowaniem książki lecz to mi nie przeszkadza, nie da się nakręcić idealnie według książki. Jedynie czego się mogę przyczepić to ilość walki, czytając nie spodziewałam się że tyle tego będzie, a to dopiero pierwsza część! No i jeszcze co mnie strasznie wręcz irytowało to... Polski Dubing. Nie wiem jak to robili lecz do większości postaci dobrali złe głosy. No ale z tym nic nie da się zrobić.
Muzyka
Nawet teraz słucham muzyki z filmu uwielbiam takie klimaty, a w dodatku to potęguje mój refleksyjny dziś nastrój. W tym filmie to jest coś cudownego, naprawdę, właśnie szukam swojej ulubionej melodii ale podejrzewam, że nie znajdę, gdyż wszystko mi się podoba. Co do piosenek ze słowami to na 100% wolę je po angielsku, np. pieśń krasnoludów. Po polsku brzmi niemrawo a w oryginale jest epicka.
No to na tyle :)
Kocham Hobbita!
Nic nie poradzę że zakochałam się w książkach Tolkiena Naprawdę, możecie nie podzielać mojego zdania, ale ja wprost pochłonęłam trylogię Władca Pierścieni, książkę po książce bez przerw, tak ze teraz nie wiem kiedy kończy się jedna a zaczyna druga... -.- Z czytaniem hobbita było tak samo, nawet przeczytałam go dwa razy, a film jest wspaniały. Oczywiście, nie jest dokładnym odwzorowaniem książki lecz to mi nie przeszkadza, nie da się nakręcić idealnie według książki. Jedynie czego się mogę przyczepić to ilość walki, czytając nie spodziewałam się że tyle tego będzie, a to dopiero pierwsza część! No i jeszcze co mnie strasznie wręcz irytowało to... Polski Dubing. Nie wiem jak to robili lecz do większości postaci dobrali złe głosy. No ale z tym nic nie da się zrobić.
Muzyka
Nawet teraz słucham muzyki z filmu uwielbiam takie klimaty, a w dodatku to potęguje mój refleksyjny dziś nastrój. W tym filmie to jest coś cudownego, naprawdę, właśnie szukam swojej ulubionej melodii ale podejrzewam, że nie znajdę, gdyż wszystko mi się podoba. Co do piosenek ze słowami to na 100% wolę je po angielsku, np. pieśń krasnoludów. Po polsku brzmi niemrawo a w oryginale jest epicka.
No to na tyle :)
Kocham Hobbita!
wtorek, 8 stycznia 2013
Przeprosiny i wyobraznia
Po pierwsze przepraszam za przerwę...
Nie skapłam się że o tak dawna nie pisze. Może to głupie i banalne wytłumaczenie ale tak było, byłam zajęta innymi rzeczami ^^. Ojeju... minęły święta, nowy rok, a za trzy dni ferie. Minęło tyle wspaniałych tematów...
Przeżyjemy :D. Trzymajmy się tego i przejdźmy do konkretów.
W czasie mojej nieobecności zdążyłam napisać z moją koleżanką wiersz i krótką książkę, przyprawiając przy tym nasza kochana panią bibliotekarkę na ataki zachwytu :D Dzięki nam wpadła na pomysł zorganizowania konkursu na wiersz o bibliotece i nasz będzie jako pierwszy oddany. ;)
Z moją przyjaciółką zauważyłyśmy ze jeśli współpracujemy to możemy stworzyć wspaniałe rzeczy, uzupełniamy się pod tym względem... Żadna z nas nie potrafiłaby napisać sama wiersza o bibliotece, zwariowanej książki o wyobraźni i zrobić do niej obrazków (Obecnie są w toku prac)
Czyli teraz to co kocham: Przemyślenia o wyobraźni!!!
Jak już napisałam nasza książka była właśnie o niej. Moim zdaniem ludzie żyją w kilku światach. Po pierwsze w tym naszym jednym wspólnym w którym pracujemy, tworzymy, komunikujemy się Oprócz niego są jeszcze inne światy książek, internetu, danych filmów.Ale najważniejsze są nasze prywatne światy. Te w których zagłębiamy się spiąć, marząc, myśląc.
Cdn. Ponieważ to jest wspaniały temat na osobny post.
(Przepraszam za chaos :/ )
Nie skapłam się że o tak dawna nie pisze. Może to głupie i banalne wytłumaczenie ale tak było, byłam zajęta innymi rzeczami ^^. Ojeju... minęły święta, nowy rok, a za trzy dni ferie. Minęło tyle wspaniałych tematów...
Przeżyjemy :D. Trzymajmy się tego i przejdźmy do konkretów.
W czasie mojej nieobecności zdążyłam napisać z moją koleżanką wiersz i krótką książkę, przyprawiając przy tym nasza kochana panią bibliotekarkę na ataki zachwytu :D Dzięki nam wpadła na pomysł zorganizowania konkursu na wiersz o bibliotece i nasz będzie jako pierwszy oddany. ;)
Z moją przyjaciółką zauważyłyśmy ze jeśli współpracujemy to możemy stworzyć wspaniałe rzeczy, uzupełniamy się pod tym względem... Żadna z nas nie potrafiłaby napisać sama wiersza o bibliotece, zwariowanej książki o wyobraźni i zrobić do niej obrazków (Obecnie są w toku prac)
Czyli teraz to co kocham: Przemyślenia o wyobraźni!!!
Jak już napisałam nasza książka była właśnie o niej. Moim zdaniem ludzie żyją w kilku światach. Po pierwsze w tym naszym jednym wspólnym w którym pracujemy, tworzymy, komunikujemy się Oprócz niego są jeszcze inne światy książek, internetu, danych filmów.Ale najważniejsze są nasze prywatne światy. Te w których zagłębiamy się spiąć, marząc, myśląc.
Cdn. Ponieważ to jest wspaniały temat na osobny post.
(Przepraszam za chaos :/ )
sobota, 8 grudnia 2012
Smiechu
Już od dawna się zbieram by coś napisać... Pomysł w zasadzie miałam od dwóch tygodniu, ale sama nie wiem czemu jeszcze nic nie nabazgroliłam.
Ostatnio ciągle się śmieje sama z siebie, lub razem z innymi. W ogóle ostatnio częściej przebywam ze znajomymi. Ale od początku... Dwa tygodnie temu ja i moja koleżanka chciałyśmy zrobić zbiórkę z starej klasy z podstawówki i kupić za te pieniądze prezent dla naszej byłej wychowawczyni No to trochę tam zebrałyśmy ( z 24 osób dało chyba tylko 8). I jest piątek, postanowiłyśmy iść i dać prezent tylko że... żadnego nie miałyśmy. Więc wysiadłyśmy z autobusu i popędziłyśmy do sklepu naprzeciw szkoły. Kupiłyśmy bombonierkę figurkę i wstążkę do zawiązania. Kucnęłyśmy w trojkę (była z nami taka dziewczynka z podstawówki) przed drzwiami sklepu i zaczęłyśmy robić prezent. Powyciągałyśmy nożyczki, bloki, pisaki a sprzedawczyni tylko patrzyła nas nas i się śmiała PO chwili my także się śmiałyśmy ze swojej głupoty. Wyobraźcie sobie: dwie gimnazjalistki i mała dziewczynka rozłożone przed drzwiami sklepu, z bałaganem włoko siebie, śmiejąc się do rozpuku, próbują zrobić prezent. :D
Ale śmiech to zdrowie, a wszystko dobrze poszło. Pani była mile zaskoczona. :D
Ostatnio ciągle się śmieje sama z siebie, lub razem z innymi. W ogóle ostatnio częściej przebywam ze znajomymi. Ale od początku... Dwa tygodnie temu ja i moja koleżanka chciałyśmy zrobić zbiórkę z starej klasy z podstawówki i kupić za te pieniądze prezent dla naszej byłej wychowawczyni No to trochę tam zebrałyśmy ( z 24 osób dało chyba tylko 8). I jest piątek, postanowiłyśmy iść i dać prezent tylko że... żadnego nie miałyśmy. Więc wysiadłyśmy z autobusu i popędziłyśmy do sklepu naprzeciw szkoły. Kupiłyśmy bombonierkę figurkę i wstążkę do zawiązania. Kucnęłyśmy w trojkę (była z nami taka dziewczynka z podstawówki) przed drzwiami sklepu i zaczęłyśmy robić prezent. Powyciągałyśmy nożyczki, bloki, pisaki a sprzedawczyni tylko patrzyła nas nas i się śmiała PO chwili my także się śmiałyśmy ze swojej głupoty. Wyobraźcie sobie: dwie gimnazjalistki i mała dziewczynka rozłożone przed drzwiami sklepu, z bałaganem włoko siebie, śmiejąc się do rozpuku, próbują zrobić prezent. :D
Ale śmiech to zdrowie, a wszystko dobrze poszło. Pani była mile zaskoczona. :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)