sobota, 24 sierpnia 2013

Właśnie tak!

Wiecie nie przejmuje się już tym, że pisze z takimi odstępami.                            (Walić to!)
Powtarzam się ze jest to blog dla MNIE, nie dla innych:

Nie muszę pisać regularnie.
Nie muszę się starać.
Nie muszę pisać ciekawych postów.
Nie muszę pisać długich postów.
Nie muszę zwracać się do innych.
Nie muszę relacjonować wszystkiego co przeszłam

NIC NIE MUSZE!!! 
(w związku z blogiem ;) )

Mogę pisać kiedy mi się chce
Mogę pisać jak chce.
Mogę pisać o czymkolwiek chce.
Mogę dawać posty składające się z jednego obrazka lub słowa.
Mogę mieć na wszystko wyje***e.

MOGĘ WSZYSTKO!!! 
(tylko jeszcze nie uświadomiłam sobie tego)


Tylko:











POWINNAM MIEĆ Z TEGO RADOŚĆ!!!!!
( I mam )







PS: Podobno osoby piszące więcej niż trzy wykrzykniki są nienormalne :D

czwartek, 22 sierpnia 2013

Uśmiech



Jeden 
uśmiech,
 a może
dać tyle
 radości.... 


Aż dusza chce 
ulecieć w górę
 i dzielić się 
ze wszystkimi 
swoim szczęściem. 
Nie sposób 
tego powstrzymać.


Chyba jestem szczęśliwa...

piątek, 28 czerwca 2013

Tadadadaaa

Wiem... To jest karygodne
Nie pisać od tak dawna. W myślach planowałam niezliczone ilości postów, które niestety nie miały kiedy dojść do skutku. Nie, nie z braku czasu, lecz z powodu prostego lenistwa. Dziś w nagłym przypływie dobrej energii i z okazji końca roku szkolnego, postanowiłam coś napisać. :D
Myśli i tematy mieszają mi się w głowie lecz nie wiem czy coś się z tego nada.

Cieszcie się i radujcie albowiem nadeszły upragnione wakacje! Czas pełen lenistwa i nic nie robienia, ku zgrozie rodziców :D
A naprawdę to trochę planów już jest;) I to nie tylko leniuchowania. Jest w tym i poprawa stylu życia, odżywiania się i dodatek sportu... Lecz wiadomo co z tego wyjdzie ;P

Na początku lipca od 1-6, czyli już w poniedziałek wyjeżdżam na Sercańskie Dni Młodych (SDM) w Pliszczynie. Jadę tam z Zuzą. będziemy spać w jednym namiocie ;) Zapowiada się dobrze, modlitwa, sport, pielgrzymka, warsztaty, koncerty, kabaret Łowcy.B i oczywiście najlepsze z tego NAMIOTY :D Zamierzam się zapisać na warsztaty teatralne, a  jakbym z jakiegoś powodu z nich zrezygnowała to na psychologiczne lub bębniarskie. Oczywiście wszystko może ulec zmianie. Z parafii jedzie nas niewielka grupa, więc połączyliśmy się z grupą z Makowa Podchalańskiego. Ogólnie z okolicy będzie nas o wiele mniej osób niż w tamtym roku. Trochę szkoda, ale przeżyjemy. Odetnę się wreszcie od telewizji i internetu..... No powiedzmy xd Będę wykorzystywać każdą szansę by ładować telefon (ograniczona liczba kontaktów), bym mogła korzystać z gg. Ale obiecuje że tylko tyle ;)

Oprócz tego, na co najmniej dwa tygodnie pojadę do mojej drugiej babci, pojadę z rodziną w góry (prawdopodobnie pójdziemy pieszo na Giewont). Mam nadzieje że jak co roku co najmniej raz pojedziemy do basenów termalnych. W domu pomaganie babci, wypady z koleżankami, ognisko i spanie na sianie z Zuzą i Gabuu... w stodole. ;) I może powtórzymy nasz ostatni numer z rzeką. Co za ulga, że jednak się nie rozchorowałam. Cały dzień prażyło słońce, a gdy weszłyśmy tylko do wody, zachmurzyło się i powiał zimny wiatr, niosąc odległe grzmoty.

Ogólnie rzez biorąc, te wakacje mają być spożytkowane w miarę dobrze. BYLE NIE SIEDZIEĆ PRZEZ WIĘKSZOŚĆ CZASU PRZED KOMPEM

Owinięta w ciepły polar (za oknem niby deszczowa jesień) Pozdrawiam. Ali ;)

czwartek, 18 kwietnia 2013

Wracam!!! Jestem szczęśliwym człowiekiem.

Jak napisane jest w tytule wróciłam! :D
Bużka na monitorze się cieszy, choć mi samej teraz nie do śmiechu. Przed chwilą właśnie czytałam listy od dziewczyn z sanatorium i już tęsknie. :(  Jeśli ktoś to przechodził to mnie zrozumie. Aż wzruszenie chwyta gdy czyta się czyjeś pożegnalne słowa w liście. Jeszcze w dodatku poznałam takie zaje***** (za przeroszeniem)  osoby, które napisały mi wspaniałe listy. Nigdy was nie zapomnę!

 Jeszcze wrócę do sanatorium.. na pewno. Zgadam się tylko z dziewczynami by być w tym samym czasie. Prawdopodobnie to wypadnie tak na jesieni, październik...wrzesień... Do tego czasu muszę w domu robić ćwiczenia. Godzina dziennie, wyobrażacie to sobie? Już wiem, że nie dam rady ćwiczyć regularnie... ech, ale przecież chcę być prosta no nie?

Pamiętacie jak pisałam któregoś dnia, że piszę dziennik i prawdopodobnie coś z niego tu wypisze? No więc... Z tego nic nie będzie  Są w nim może zaledwie pięć wpisów, takich z początku pobytu. Jak sami widzicie brakło mi motywacji  Nie znaczy to jednak że w tym czasie nic się nie działo! Nie starczyło by mi miejsca by to wszystko opowiedzieć. Tyle ludzi, tyle wspomnień, smutków i radości... Ech... znów mnie wzruszenie chwyciło. Jednocześnie tak się cieszę powrotem do domu, że wszystkie uczucia mi się mieszają 

Jak przyjechałam to kilka minut napawałam się pogodą przed domem. Musiałam się nacieszyć widokiem okolicy. Jestem naprawdę mocno przywiązana do mojej miejscowości, do mojej doliny, lasów, potoku koło domu... Od razu poleciałam by zanurzyć ręce w zimnej szemrzącej wodzie. Zostawię chyba otwarte okno na noc, by go ciągle słyszeć, Naprawdę brakowało mi tego. Jak teraz patrzę to widzę temat na osobny post, który może kiedyś napisze.

Trwałam i trwam w jakimś takim ogłupieniu. Czuję się jak na wakacjach... Razem z mama szłam kilometr, dwa z ośrodka na przystanek. Skwar niczym w lecie, ciężkie torby, zapach rozgrzanego asfaltu, chłodny wiaterek, czyściutkie niebo... to wszystko (oprócz asfaltu), sprawiło ze aż chce mi się żyć. Mimo zmęczenia zadowolona byłam z tego.Dodało mi to sił, naładowało baterie słoneczne... Gdyż jak się zorientowałam, moim napędem i paliwem, jest słońce, świeże powietrze i natura. To dlatego ta wędrówka (niech już tak to nazwę) dodała mi sił zamiast je odebrać. Cieszyłam się każdą chwilą, nie wiem czy wiecie jakie to uczucie mnie ogarnęło... Czuję ogromne szczęście i wdzięczność. Za to , że Bóg dał mi życie za moją rodzinę  za możliwość pobytu w ośrodku za świat wokół mnie i to ze mogłam się chociaż na chwilę pozbyć wszelkich trosk. Jestem szczęśliwym człowiekiem! Wiem teraz , że nie mam żadnych powodów do narzekania, wyleczyłam się z poprzedniego przygnębienia. Kocham cały ten świat!

Alicja

Ps:Wybaczcie że się tak rozpisałam na może dziwny dla was temat, lecz musiałam wyrazić moja przeogromną radość i smutek jednocześnie! Teraz wiem że żyje, że życie opiera się na kontaktach z innymi  i na naturze, nie na internecie... teraz wiem, że bez niego można żyć.

niedziela, 24 marca 2013

Puff

Niech zapanuje wielka radość! Właśnie naszła mnie ochota na napisanie posta... Wiem, od dawno nic nie pisałam, ale mówiłam, że to będzie luźny blog. Poza tym to nie całkiem moja wina. Przecież tydzień mnie nie było w domu i będzie tak jeszcze przez cztery! ( wracam 18) 

A teraz mówię czemu to. Otóż obecnie jestem na dziennej przepustce z sanatorium. Mam tam pięcio-tygodniowy pobyt, nieważne gdzie i dlaczego. Poza tym piszę tam coś w rodzaju dziennika i gdy wrócę, zamierzam wybrać z niego parę ciekawych rzeczy i wpisać je tutaj. Oczywiście, o ile chęci mnie nie opuszczą. Czuję silną potrzebę wygadania się komuś/opowiedzenia o wszystkim. Po to przecież założyłam tego bloga, lecz coś mnie wstrzymuję przed opisaniem tu wszystkiego. Sama nie wiem co, ale tak już mam. Może boję się, że wejdzie tu ktoś i zobaczy jak go opisuje? Albo postanowi mnie wyśmiać za blog? Muszę się przełamać... Może to nastąpi ale niczego nie obiecuje. Najlepiej by było gdybym mogła się wygadać Gabu... Tylko nie wiem jak się z nią skontaktować, lecz może uda się spotkać gdy przyjadę do domu na święta. Przez fb się nie da, gdyż właśnie to ona go usunęła i namawia mnie do tego samego ;) 

Ojjj... Musicie mi wybaczyć dzisiejsze roztrzepanie. Ogólnie, ostatnio wszystko jest jakieś.... zakręcone? Dziwne? Nienormalne? Po pierwsze oczywiście sanatorium. Po drugie nasza ukochana zaśnieżona wiosna. Mam wrażenie jakby święta zamieniły się miejscami. No i jeszcze zaczęłam czytać horror i mam jakieś straszne zwidy... Brrr.... 

Na razie starczy. WIm ze to jest zupełnie nieogarnięte i tak dalej. Ale jak ma być inaczej jak ja jestem taka obecnie?

poniedziałek, 11 lutego 2013

Nazbierało się...

Znowu zbierałam się do napisania tego kilka dni. Dla mnie pisanie bloga to nie jest żaden obowiązek ani nawet sposób na prowadzenie pamiętnika czy kroniki. Docelowo dla mnie to jest miejsce wyrzucania z siebie myśli, rożnych rzeczy, niekoniecznie zrozumiałych dla kogokolwiek innego. Mimo to czuję się nieswojo wiedząc ze od dłuższego czasu nie napisałam nic... Chcę by ten blog przetrwał a nie zniknął w przestrzeni  zapomniany przez zemnie. Dlatego więc, wreszcie zmotywowałam się by coś napisać...

Ostatnio nachodzą mnie dziwne przemyślenia. W między czasie zaczynam dostrzegać  tez pewne zmiany w moim dotychczasowym życiu.

1. INTERNET

Większość z młodzieży ma facebooka. Ja ulegając namową koleżanek i biorąc przykład z innych znajomych założyłam konto. Mimo że zapierałam się z całych sił, stało się to czego można było się spodziewać.... Wsiąkłam na dobre... Jeszcze nie dawno przesiadywałam godzinami na fejsie gadając, oglądając zdjęcia i tak dalej... Niedawno moja koleżanka która właśnie najbardziej namawiała mnie do założenia konta i miała na swoich z 50 zdjęć z nieznanych mi przyczyn zamknęła konto, przenosząc się na nk. Ja naturalnie, by móc nadal się z nią kontaktować też przywróciłam moje konto na nk do życia. W między czasie fb zaczynał mi się nudzić i obecnie wpadam na niego tylko po to by odpowiedzieć na zaczepki... Nk też nie bardzo wypaliło. Wchodzę sprawdzam czy ktoś jest i wychodzę. 

.Youtube zaczęło mi się nudzić! Nie oglądam już większości filmów za subskrybowanych przeze mnie użytkowników, nawet zaprzestałam moich ulubionych serii! Już z rzadka coś oglądam.

Porzuciłam besty, kwejk, TakMam... zostały tylko demotywatory ale to głównie dla dyskusji w komentarzach.

Jeszcze porzuciłam kilka innych moich stałych stron i sumując to wszystko razem: NIE MAM CO ROBIĆ NA NECIE! Zawsze starałam się wyżebrać jak najwięcej czasu na kompa ale teraz nie mam jak go wykorzystać. Z tego powodu, mało na nim siędę. (zadziwiając tym moich domowników)

2.Komórka


Tydzień temu (dokładnie na w-fie w wtorek) została mi odebrana moja komórka. Do dziś jeszcze jest w gabinecie dyrektorki. Dla każdej nastolatki to powinna być nieodżałowana strata. Jednak ja z zdziwieniem stwierdziłam, że bez komórki spokojnie się mogę obejść! Nie jestem uzależniona od sms. Jedynie czego mi brakuje to muzyki. Nawet budzik załatwiłam sobie taki starszy z wskazówkami, który trzeba nacisnąć u góry by się wyłączył. Wolę go od komórki! Powoli odcinam się od nowoczesnego świata. 

3.Czas

W wyniku siedzenia mniej na kompie i paru innych czynników chodzę wcześniej spać. Wysypiam się, mniej marudzę, mam odrobione lekcje (heh... rożnie to bywa). Więcej czytam, słucham radia (nie tylko dla muzyki) mam czas na interesowanie się innymi rzeczami i na spotkania z znajomymi w REALU! Nie ograniczm już kontaktów do nawijania na fb, gg i czym tam... W mojej głoie aż roi się od róznych, przeróżnych przemyśleń. W końcu biorę się ostro za siebie!

4.Wiara



Jestem wierząca. Tak, jestem KATOLICZKĄ. Chodzę regularnie do kościoła i to nie dlatego że mam mnie zmusiła czy ksiądz. NIE! Chodzę bo sama tak chcę. Naprawdę wierzę, naprawdę się modlę, naprawdę staram się nie łamać przykazań. W odróżnieniu od innych też wychowywanych w wierze NIE MAM wiary wiadomo gdzie. BÓG coraz częściej jest u mnie na pierwszym miejscu i ja się z tego cieszę. Nie wstydzę się nosić krzyżyka, czy medalika. 

5.Inni


Ze zdziwieniem stwierdzam że coraz bardziej mam innych w dupie... Co sobie o mnie pomyślą  o czym mówią, czy nie śmieją się czasem ze mnie. Mam gdzieś co sobie myślą, ja mam własne życie!

Ubieram się nie według mody... Nie mam żadnych conversów, bejsbolówek, legginsów w wzorek, wielkich wisiorów z sowami itp. Mam za to ZWYKŁE trampki po szkole, jasny płaszcz, długi biały szalik i czapkę z pomponami do kompletu.Nie ważne że wyglądam w tym trochę dziecinne ważne ze mi się to podoba. Nie mam stylu , nie jestem emo czy kimś innym tam. Nie maluję się! Nie mam WIELKIEJ grzywki, ani długich farbowanych włosów. 

Mam inny sposób myślenia. Nie gadam w kółko o chłopakach, ciuchach makijażu, nadchodzącej dyskotece i o tym jacy to "starzy" są wnerwiający. Mam głowę pełną filozoficznych przemyśleń, planów na przyszłość. Odrabiam zadania domowe, staram się nie zachodzić za skórę mam i tacie. Lepię bałwana i jeżdżę na sankach. Mam głowę pełną fantazji i wyobraźni. Rozpisałam się.... I DOBRZE !!


Jedno jest ważne:
Nie jestem inna, bo to modne! 
Jestem inna bo taka moja natura!


Ps: Nie myślcie ze to koniec... w mojej głowę kłębi się mnóstwo innych jeszcze rzeczy. Nie wiem tylko czy będzie mi się chciało tu je pisać.

sobota, 19 stycznia 2013

Grymasy i coś o świecie

No i odpłynęła....
Jak to co? No, chęć pisania o wyobraźni. Znikła, wyparowała i tak dalej i tak dalej....
Po prostu ostatnio zajmuję się bardziej przyziemnymi rzeczami, niż rozmyślanie. Oczywiście nadal to robię, nadal marzę, lecz już nie w takiej skali. A to wszystko pewnie dlatego że mam ferie! Wprawdzie już połowa prawie minęła, ale są. To w trakcie nich zaczęłam planować więcej spotkań ze znajomymi... Planować, bo na razie mało co z tego wynikło. Gdyż wszystko co miałam zaplanowane i umówione w tym tygodniu musiało zostać przełożone. W tym mój ukochany wyjazd na łyżwy. Ale i tak pojechałam tyle że z rodzinką...
Hmm... Ale nie wszystko stracone, dziś ma do mnie przyjść koleżanka na nocowanie. Ale ciii...

I po co ja wam to wszystko piszę? Może dlatego że nie mam komu innemu? Sama nie wiem, rozumiem tylko tyle że piszę tu same głupoty które nie zainteresują nikogo.

A właśnie głupoty! Ostatnio pisałam o hobbicie i muszę przyznać że nadal jestem pod wpływem filmu. Ciągle słucham soundtracków i wyobrażam sobie poszczególne sceny filmu i staram przewidzieć jak twórcy pokażą przyszłe przygody wyprawy. O których ja już wiem, gdyż czytałam książkę. Czasami mam ochotę odpłynąć z realnego świata i zacząć żyć w Śródziemiu czy innej fantastycznej krainie. Na razie udaje mi się to tylko myślami. Lecz to dobrze, bo gdyby było inaczej pewnie nie wiedziałabym jak wrócić. Tak jak każdy jestem niezerwanie związana z tym światem. Może to wyglądać jakbym narzekała, lecz ja się naprawdę cieszę ze tu żyje. Nasz świat też jest ciekawy i niesamowity. Trzeba tylko wytknąć nos poza swój pokój, dom, miejscowość, kraj...
I tu odzywają się moje marzenia o podróżach po świecie, by poznać innych ludzi, inne kultury. By zobaczyć wiele pięknych miejsc. A na koniec móc wrócić do Polski, do mojej ukochanej dolinki w której mieszkam i cieszyć się, że nie odbiega ona od reszty świata i tak samo jak on cały jest niesamowita....

(Mam taka prośbę małą jeśli mnie ktoś czyta.
Znacie jakieś ciekawe i straszne horrory psychologiczne?
Takie z mała ilością krwi.
Będę wdzięczna, gdyż będę miała i filmy i świadomość że ktoś mnie czyta.
A nawet jak nikt nie napisze, będę robić dalej to co robię.
Po prostu to taki mały test ;D)